Drift diving to nurkowanie, w którym prąd, pływ oceaniczny albo nurt rzeki przenosi nurka, zamiast samodzielnie pokonywać trasę płetwami. Prąd daje wrażenie lotu pod wodą i pozwala w jednym zanurzeniu przepłynąć dłuższy dystans niż przy nurkowaniu w wodzie stojącej, więc widać więcej formacji rafy i siedlisk. Wall diving, czyli nurkowanie wzdłuż pionowej ściany rafy, często jest jednocześnie drift divingiem, gdy wzdłuż tej ściany płynie prąd: tak jest choćby przy Elphinstone koło Marsa Alam w Egipcie, gdzie prąd płynący zwykle z północy na południe daje dryf do 2 węzłów.
Prąd na drift diving bywa wyjątkowo silny przy Wyspach Wolf i Darwin na Galapagos. W sezonie zimnym, czerwiec-październik, chłodny Prąd Humboldta (16-24°C) ściąga tam ławice rekinów młotów: w tym oknie 90% zarejestrowanych ruchów rekinów młotów pozostaje w granicach Rezerwatu Morskiego Galapagos, głównie przy tych dwóch wyspach, a prąd bywa silniejszy niż 3 węzły i potrafi zmienić kierunek bez ostrzeżenia. W Indonezji silne prądy przy Batu Bolong i Castle Rock w Komodo dają jedne z najbardziej ekscytujących dryfów w regionie, w porze suchej kwiecień-listopad, a w Raja Ampat, w oknie październik-kwiecień, warunki do drift divingu są optymalne. Przy Sipadan w Malezji, w porze suchej kwiecień-grudzień, Barracuda Point ma silne prądy i głębokość do 40 metrów, a po East Side w dobry dzień da się połączyć dryfem kilka miejsc nurkowych pod rząd. Przy Wyspie Kokosowej w Kostaryce, w oknie czerwiec-grudzień, prądy nasilają się do 2-4 węzłów, co wymaga boi SMB i pewności w dryfie.
Drift diving wymaga staranniejszego planowania niż nurkowanie w wodzie stojącej: trzeba uwzględnić kierunek pływów, unikać szlaków żeglugowych i miejsc z ryzykiem zaplątania, bo prąd bywa zmienny co do siły i kierunku, a nurkowanie może zakończyć się w innym miejscu niż zaplanowano. Cała grupa wchodzi do wody naraz, żeby zmniejszyć ryzyko rozdzielenia przez prąd, a prowadzący nurkowanie ciągnie za sobą boję powierzchniową (SMB), po której reszta grupy orientuje się pod wodą. Ujemna wyporność przy wejściu zwykle nie jest potrzebna, skoro cała grupa i tak dryfuje razem z prądem: prowadzący schodzi pod wodę pierwszy, a pozostali podążają za nim wzrokowo albo wzdłuż liny boi. Nurek odłączony od grupy powinien wypuścić własną boję dekompresyjną (DSMB) i wynurzyć się po własnej linie: to sygnalizuje załodzi łodzi obecność osobnej grupy i ostrzega inny ruch na wodzie przed wynurzającym się nurkiem.
Umiejętności drift divingu nie wchodzą w skład podstawowego kursu Open Water: agencje certyfikujące, w tym PADI, oferują je jako specjalizację w ramach Advanced Open Water Diver. Różnice względem zwykłego nurkowania dotyczą głównie orientacji względem stałego otoczenia oraz unikania i zarządzania kontaktem z rafą przy większej prędkości ruchu, a nie samych umiejętności podstawowych. Standardowe wyposażenie do dryfu obejmuje osobistą boję z kołowrotkiem albo szpulką, sygnalizator i kompas, tak by nurek mógł poradzić sobie sam, jeśli straci kontakt z grupą.